Większość dzieci wypowiada pierwsze słowo między dziesiątym a czternastym miesiącem życia. Choć zdarzają się sytuacje, gdy dziecko mówi już pojedyncze słowa w ósmym miesiącu życia. W drugą stronę: często zdarza się też tak, że dzieci nie mówią niczego zrozumiałego, gdy kończą osiemnasty miesiąc życia. - A jeśli dziecko mówi: "tata powiedział, że jesteś głupia"? - Na pewno nie odpowiadajmy: "sam jest głupi". Możemy powiedzieć, że jest nam przykro, że porozmawiamy z tatą, żeby tak nie mówił. I rzeczywiście powinnyśmy tak zrobić. Ale przede wszystkim zajmijmy się dzieckiem. Postaraj się je zrozumieć i kontrolować swoją reakcję. 3. Daj sobie chwilę. By nie zareagować emocjonalnie, warto wstrzymać się z reakcją. Po przykrych słowach dziecka daj sobie chwilę na wdech i wydech. Jeśli czujesz, że nie możesz kontrolować swoich emocji, nie pozwól dziecku widzieć, że jesteś tak zdenerwowana. 23.6k Likes, 263 Comments - Anna Mucha (@taannamucha) on Instagram: “jesteś głupia! inna! śmierdzisz ! a bo jej rodzice to … i co się chwalisz?!? czy może: wdała…” Freya Mikaelson była bardzo potężną czarownicą, postacią cykliczną w drugim sezonie The Originals, lecz od trzeciego sezonu dołączyła do głównej obsady. Freya była pierworodnym dzieckiem, Mikaela i Esther oraz starszą siostrą Finna, Elijah, Rebekah, Kola i Henrika i starszą przyrodnią siostrą Klausa a także jest ciotką Hope i żoną wilkołaczycy Keelin. Gdy Freya miała Głupotą jest gadatliwość. Biblia mówi: „…. Usta głupca gubią jego samego. Początek słów jego ust to głupstwo, a koniec jego mowy to wielkie szaleństwo”. Koh 10,12.13 (BT). „Odpowiedzieć, nim się wysłucha, uchodzi za głupotę i hańbę”. Prz 18,13 (BT). „Człowiek mądrego serca przyjmuje przykazania, lecz gadatliwy . Pamiętacie Rozalkę z noweli „Antek”? Gdyby wiedziała, jak marny spotka ją koniec, na pewno robiłaby wszystko, żeby jednak nie zachorować. Bowiem Rozalka zgodnie z ówczesnym stanem wiedzy medycznej, została wsadzona na trzy zdrowaśki do pieca. Dodam, że już z niego nie wyszła. Ale to działo się w wieku XIX. Teraz, dwa wieki dalej, nikt już nie stosuje tak drastycznych metod. Mamy komputery, Internet, telewizję. Możemy szukać informacji i pomocy gdzie chcemy i ile chcemy. Właśnie… i tu mamy problem: mimo tego, że minęło 200 lat od wspomnianej historii, tak naprawdę w mentalności niektórych mamusiek niewiele się zmieniło. Dzięki Bogu piecy chlebowych, do których wpakowali Rozalkę, nigdzie poza muzeami już nie ma, ale gdyby były to kto wie, pewnie niejedna by się skusiła… za namową przyjaciółek. Przyjaciółek z forum. I właśnie teraz, w roku 2015, jedna z nich postanawia nagle swojemu niemowlakowi włożyć paluszek do wrzącej wody… ( zdjęcie przesłane przez czytelniczkę) W pierwszej chwili pomyślałam, że to żart i prowokacja. Wiecie, coś w stylu pierwszej strony „Faktu” („Nie mogę spać bo muszę trzymać regał”…). I oby tak było. A jesli nie? Nie dość, że mamuśka zrobiła co zrobiła, o czym świadczą dodane zdjęcia, to jeszcze namówiły ją do tego inne z podobnym ilorazem inteligencji (albo chociaż z poziomem wrażliwości na poziomie -100, gdzie -10 oznacza Marylin Mansona). Co więcej, porozmawiałam z rocznikiem mojej mamy i ciotek i okazało się, że faktycznie, taką metodę stosowało się… onegdaj, czyli dawniej. Jedna nawet próbowała mi wmówić, że sama tak robiła swojej córce, ale nie uwierzyłam. Ale czy to oznacza, że niedługo na odrę zaczniemy przystawiać pijawki za uszami a na kiłę wsadzać… chory narząd do rtęci? Na to wygląda sądząc po wypowiedziach niektórych pań na internetowych forach parentingowych. Takie fora już dawno powinny zmienić nazwę na „Fora Samozwańczych Lekarzy Z Kupionym Na Bazarze Dyplomem”. Na pewno wiecie, o czym mówię, i tym razem przyznaję się, że w pewnym momencie sama namiętnie poszukiwałam na nich odpowiedzi na różne zdrowotne pytania. Przestałam, jak wyczytałam, że nie można robić zdjęć śpiącemu dziecku i nie kąpie się niemowlaka w piątki. Dopóki dotyczy to naszej osoby, to szukajmy sobie informacji, czy nasz pieprzyk na nodze to już rak czy zwykły pryszcz, ale co to za matka, co zamiast iść do lekarza pyta anonimowych ludzi na forum o sprawy dotyczące nowonarodzonego dziecka? Ja wiem, że NFZ ostatnio daje trochę… ciała. Wiem, że ciężko z noworodkiem stać w kolejce w obawie, że się czymś zarazi. Ale czy taka matka nie boi się, że jej dziecko zarazi się od niej samej… głupotą? Ja bym się bała. Poza tym przeszukiwanie forów jest szalenie czasochłonne, prawie tak jak czytanie blogów :).Każdy, kto choć raz wszedł na takie portale wie, o czym mówię. Zagłębiamy się tym oceanie durnych rad i chwytających za serce opowieści i nie czujemy, kiedy mija północ i nadchodzi ranek. Potrafimy spędzić w Internecie kilka godzin, a szkoda nam czasu na stanie w kolejce do lekarza, który może pomóc naszemu dziecku w kilka minut (cóż, najczęściej przepisując receptę). Sprawa ma też drugie dno: najpierw szperamy w necie. Potem pytamy mamy, jak to robili dawniej. Dopóki ograniczają się nasze mamy i babcie do opowiadania, jak to było, a nie każą dopajać trzytygodniowego noworodka słodzoną herbatką (takie były zalecenia, sprawdźcie w swoich książeczkach zdrowia!), to jeszcze pół biedy. Gorzej, jak mówią nam, że tak trzeba, a wszystko to, co WHO zaleca to wymysły naukowców i nic dla normalnych ludzi. A co będzie następne? Znachor spod Nowego Sącza i karmienie tylko rozwodnionym kozim mlekiem?.. Najczęściej zadawanym pytaniem na forach są właśnie metody karmienia niemowląt i noworodków. To nic, że zasady są ściśle określone przez wspomniane WHO. To nic, że lekarz mówi inaczej. To też nic, że dziecko ma taki, a nie inny apetyt. A spróbuj Dziecko nie pić tyle, ile inne dzieci bab z forów… A spróbuj Matko nie wmuszać w niego albo spróbuj nie zabrać mu butelki, jak już wypiło swoje wskazane we wpisach 150 mililitrów! W Szwecji by to nie przeszło. Czytam o tych chorych pomysłach mam, czytam o przemocy wobec najmniejszych dzieci i coraz bardziej skłaniam się do idei państwa opiekuńczego. Fakt, że traktują staruszków bez emocji i dzieci też wychowują raczej nieemocjonalnie. Ale czy szwedzka polityka rodzinna, traktująca dziecko nie jak własność rodziców, ale jak odrębną, myślącą istotę, nie jest lepsza niż nasze „niewinne” klapsy i protesty wobec konwencji ds. przemocy? Oczywiście nieco przesadzam, bo nie uważam, że płacz dziecka jest sygnałem do wszczęcia procedury szukania dziecku rodziny zastępczej, ale nie mam na sumieniu wkładania dziecku palca do wrzątku, więc szwedzka opieka społeczna mogłaby mnie co najwyżej pogłaskać po głowie. Bo jeśli jedynym sposobem na dotrwanie dziecka dorosłości jest rozłączenie go z matką, która twierdzi, że hemoroidy są zaraźliwe, bo wyczytała to na forum, to powinniśmy chcieć w Warszawie nie drugiego Budapesztu, a drugiego Sztokholmu. Wszak to głupota bywa zaraźliwa. „Nienawidzę Cię!”, „Jesteś brzydka!”, „Jesteś głupia!” – takie i podobne zdania, wykrzykiwane przez dziecko, potrafią zranić i przysporzyć dorosłym wielu obaw. Zastanawiamy się, co zrobiliśmy nie tak i jak powinniśmy to tylko i aż słowa. Warto zastanowić się, co czujemy, kiedy słyszymy od dziecka podobne zdania. Jakie myśli w nas się pojawiają? Dlaczego nas to rani? Z rozmów z rodzicami wiem, że często stoi za tym obawa, że dziecko nas nie szanuje, albo że ponieśliśmy rodzicielską porażkę. To jednak my sami nadajemy znaczenie zachowaniom dzieci, patrzymy na nie przez pryzmat świata dorosłych, podczas gdy ten dziecięcy jest zgoła Ci to robi?Gdy dziecko mówi „Jesteś głupia”, pierwszym krokiem powinno być wzięcie kilku głębokich oddechów, skupienie się na tym, co tu i teraz. Warto wyłapać te myśli i zatrzymać się, bo działają one jak zapalnik, który odpala w nas nieadekwatne reakcje. Zamiast zapętlać się w ocenach i osądach, zastanówcie się, o czym ta myśl, która przyszła, chce Wam powiedzieć. Czego potrzebujecie? Złapania równowagi? Zadbania o relacje z dzieckiem? Większej współpracy? Tym wszystkim, zajmiemy się jednak później, kiedy emocje teraz?Zachowanie dziecka to tylko wierzchołek góry lodowej. Objaw tego, co pod spodem. Czasem takie słowa będą efektem jakiejś niezaspokojonej potrzeby, którą dziecko wyraża najlepiej, jak potrafi. Czasem będzie to po prostu znaczyło „czuję złość”, „jestem smutny”, „nie wiem co mam zrobić”.Dlaczego dziecko mówi to właśnie teraz? – to pytanie, które jako pierwsze może nas wesprzeć w poszukiwaniu tego, co dziecko chce nam się, że dzieci mówią takie słowa żeby złapać z dorosłymi kontakt, bo wiedzą, że rodzą one w nas wiele emocji i od razu wchodzimy w rozmowy, dyskusje i tłumaczenia. Czasem też dzieci czują, że zrobiły coś, czym nas zawiodły, zanim jednak je ukarzemy – odrzucimy, chcą to zrobić pierwsze. Z pewnością znacie powiedzenie, że najlepszą obroną jest zareagować?Na gorąco, a więc wtedy, kiedy już „to” się dzieje, warto pomóc dziecku nazwać innymi słowami to, co prawdopodobnie chciało nam powiedzieć na przykład:– Tak bardzo zdenerwowałeś się, że nie zgadzam się na jeszcze jedną bajkę, że aż mówisz, że mnie nienawidzisz.– Słyszę, że bardzo zależało Ci na jeszcze jednym cukierku i kiedy Ci go odmówiłam, powiedziałeś że mnie nie są magiczne zaklęcia, które od razu obniżą napięcie i sprawią, że emocje odejdą w siną dal. Dadzą jednak wsparcie w powrocie do równowagi i poszukiwaniu innych, nowych strategii. Kiedy emocje już opadną, warto porozmawiać z dzieckiem o tym, jakie to mogą być sposoby i nauczyć też: Co to znaczy rozmawiać o emocjach?Jeśli czujemy taką potrzebę, możemy również porozmawiać o naszych granicach „Nie chcę, żebyś mówił do mnie takie słowa”. Jednak dopiero wtedy, kiedy emocje opadną. Wcześniej mózg malucha nie jest gotowy na tłumaczenia i wiele dzieci, które w powrocie do równowagi wspiera poczucie humoru i powiedzenie „O, tak! Jestem najgłupszą mamą świata”. To jednak nie jest opcja dla wszystkich, bo niewielu dorosłych potrafi powiedzieć coś takiego w formie żartu, bez cienia złośliwości. I nie każde dziecko wejdzie w takie dziecka mówią wyłącznie o dziecku. Nie o więcej łagodności i empatii doświadczą nasze dzieci, tym łatwiej będzie im dawać ją również nam. Ile razy słyszałaś/łeś ten tekst? Czasem wydaje Ci się, że cokolwiek przydarzy się Twojemu dziecku i tak usłyszysz: “Nie podoba mi się to! To jest głupie!” Ten tekst osłabia i powoduje u nas – rodziców poczucie bezsilności. Może już nawet nienawidzisz tego tekstu. Ja chcę pomóc Ci go polubić. Tak, tak, polubić, a przynajmniej oswoić i nauczyć się konstruktywnie na niego reagować. To tekst, za którym tak naprawdę kryje się bardzo dużo informacji o tym, co naszemu dziecku przytrafiło się w związku z sytuacją, którą określa jako głupią. Kiedy mój synek mówi, że przedszkole jest głupie, to jak pewnie czytaliście na fan pag’u “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały” może się za tym kryć złość na to, że tylko jeden kolega dostał naleśnika z farszem ruskim, a przecież on tak kocha ruskie i też chciał. Kiedy chłopiec przybiega i nie chce już grać w piłkę, mówiąc, że to głupie, to można domyślać się, że coś nieprzyjemnego przydarzyło się w trakcie tej gry. Może za rzadko dostaje piłkę do kopnięcia, może ma śliskie buty i źle mu się biega, może chłopcy stawiają go tylko na bramce i wiele innych powodów. Kiedy dziewczynka przybiega do rodziców na placu zabaw i krzyczy: “Nie chcę tu być. Ten plac zabaw jest głupi!” to za tym też stoją uczucia: rozczarowania, złości i inne. Tu nie chodzi o plac zabaw, bo czyż plac zabaw może być głupi? I czy na pewno trzeba puszczać go w pośpiechu, bo niby się już nie podoba. Za słowem głupi, głupia, głupie zawsze stoją chwilowe złości i rozczarowanie. Pewnie przydarzyło się coś podczas zabawy. Dziecko nie umie nazwać swoich uczuć i fakt, że źle czuje się w związku z danym zdarzeniem przyobleka najprościej. Trochę generalizuje, rozciągając swoje uczucia na cały plac czy grę, lecz przecież ciężko kilkulatkowi sprecyzować, że nie podoba mu się dany aspekt zabawy. Zabawa się popsuła z choćby najmniejszego powodu, więc cała zabawa jest głupia. Jak zatem reagować? Przede wszystkim nie wpadać w panikę, że dziecko zraziło się czymś na zawsze. Założyć, że wydarzyło się coś, co popsuło dziecku zabawę. Zaakceptować uczucia, czyli przyjąć jako fakt, że zadziało się coś nie pomyśli dziecka. Nie dyskutować ze zdaniem: “To jest głupie!” Dziecko mówi, że jest, więc dla niego jest, choćbyśmy wymienili tysiąc zalet zabawy, bo nie o to chodzi. Nazwać uczucia, które kryją się za słowem głupie. Powiesz, że to bardzo trudne, bo skąd niby masz wiedzieć, co się stało. Uczuć jest bardzo wiele, jednak zawsze można założyć kilka podstawowych: złość, rozczarowanie, smutek, strach, czasem tylko zmęczenie. I po prostu zgadywać. Dziecko, odpowie “Nie!”, lecz się nie zrażać. W końcu zgadniemy, a dziecko będzie nam naprawdę wdzięczne. Z tej wdzięczności opowie nam, co się mu nie podoba i co się wydarzyło. Poszukać WSPÓLNIE rozwiązania – nie narzucać swoich rozwiązań, lecz zapytać dziecko, jakie ma propozycje, później podać swoje i wspólnie wybrać najlepsze rozwiązanie. Ważne, by akceptowały je obie strony. Mam nadzieję, że pomogłam Ci trochę oswoić wyrażenie “To jest głupie”. Ps. Jeśli chcesz posłuchać tego tekstu, zobacz Audiobook z tekstami z bloga. Kiedy dzieci wykrzykują do nas przykre słowa, zwykle bardzo się denerwujemy. Czujemy złość, smutek, strach, zakłopotanie, wstyd, zniechęcenie itd. Nie ma się czemu dziwić, nie ma nic przyjemnego w słuchaniu raniących komunikatów od osób, które bardzo kochamy i dla których zrobilibyśmy wszystko… Czy jednak dzieci chcą nas krzywdzić i sprawiać nam przykrość? Czy rozumieją wagę słów, które rzucają do nas w złości i żalu? Najnowsze badania na temat rozwoju mózgu dziecka, zdecydowanie temu zaprzeczają, dlatego ważne jest, aby nie traktować osobiście tego, co usłyszymy od rozgniewanych pociech, ale zrozumieć, skąd się to w ogóle bierze i jaki jest tego sens. Oto nowy post, który Wam w tym pomoże! Niech zdejmie ciężar z Waszych ramion i doda Wam otuchy w trudnych chwilach. ❤️❤️❤️ *** PS. Warto pamiętać, że nie mamy zgadzać się na wszystko i możemy komunikować dzieciom swoje granice. Powiedzieć im o tym, co czujemy, gdy wypowiadają tak mocne słowa i dlaczego ich więcej nie chcemy. (Co nie znaczy, że te sytuacje nigdy nie wrócą. Rozwoju się po prostu nie przeskoczy!) W każdym razie porozmawiajmy z dziećmi o tym wszystkim po tym, jak pomożemy im wrócić do równowagi. W silnych emocjach nie uczymy się bowiem niczego. Walczymy raczej o przetrwanie… (lub uciekamy). tak przez ponad pol godziny byl nazywany i wyzywany moj syn przez kuzyna, wczoraj jak u nich bylismy… Hubert kilka razy przychodzil na skarge, z minka w podkowke widac bylo ze jest mu zle, przykro(zreszta komu by nie bylo, on bardzo sie cieszyl ze jedzie do kuzyna, pomagal mu skladac klocki, bo ten nie umial, przynosil wszystko itd..bylo super) w pewnym momencie K. powiedzial ze nei wpusci H. na lozko pietrowe bo on jest glupi, i zaczelo sie….Glupi jeste, odejdz glupku, glupek,ale glupi jestes itd…H. siedzial i nic nie mowil, tylko prosil by go wpuscili…baaaardzo prosil, przyszedl do nas na skarge powiedzialam, ze ma powiedziec by K. na niego tak nei mowil i ze nie jest glupi…caly czas czekalam na reakcje siostry i szwagra….w koncu mowie ze H. ma isc do siory bo to jej dziecko siora na to co powiedzial H. odpowiedziala, ja nic nie slysze…wszyscy slyszeli bardzo dobrze… wiec w koncu ja poszlam, powiedzialam, K. ze brzydko jest tak mowic itd…wszystko co mowilam H. by nigdy nikogo nie przezywal…stanal za ma moj szwagier ktory powiedzial, ze mam dac mu spokoj, bo NAPEWNO H. cos zaczal(akurat nie), szwagier stwierdzil ze to normalne ze sie kloca itd… dla mnei owszem normalne sa klotnie,bojki itd… Ale nienormalny jest brak reakcji ze strony starszych. skoro moga mowic tak na H. to moze mowic i na rodzicow, dziadkow itd..teraz to slowo “glupi”pozniej bedzie inne… wyszlam bardzo zniesmaczona, oburzona, po kolejnej mojej interwencji K. przeprosil i sie bawili ladnie… Ale mi nie smak pozostal…to kolejna sytuacja kiedy siora niereaguje… Moja mama (jak zawsze) stanela po stronie siostry ze co sie czepiam… ale czy ja naprawde sie czepiam??? czy dziecko 6 letnie ma prawo wyzywac kogos, obrazac???? jak ktos doczytal do konca to dziekuje…. Dodam, ze wczoraj o byl program na TVP3 o przedszkolu mojego synka…my nie mamy tej tv bo jest to poznanska i do nas nie dochodzi…prosilam by nagrali, nawet nei obejrzeli, moja mama powiedziala, ze dla 10 min. nie bedzie sie zrywac….smutno mi… bo po glebszym namysle, chyba przytakne mezowi…ze siostra swoje rozgrywki ze mna przeniosla na dzieci…

dziecko mówi jesteś głupia