Jerzy Połomski – Jest bałałajka; Jan Pietrzak; Dana Lerska; Czerwone Gitary. Moda i miłość; Takie ładne oczy; Skaldowie. Rodzi się ptak; Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał; Irena Jarocka – Gondolierzy znad Wisły; Podczas całego koncertu wykonano 35 piosenek. Mikrofon i Ekran. Koncert odbył się 30 czerwca 1968 roku.
Jerzy Pietrzak, jeden z najwybitniejszych sportowców w historii Wisły, urodził się 19 lipca 1962 roku. . W swojej pięknej i bogatej karierze Pietrzak 15 razy zdobywał tytuł Mistrza Polski w strzelaniu, wielokrotnie ustanawiał rekordy Polski, zbierał najwyższe laury w Europie zarówno jako
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów. – polski kabaret, utworzony przez Zenona Laskowika, Krzysztofa Jaślara i Aleksandra Gołębiowskiego. Występowali w nim m. in. Janusz Rewiński, Bohdan Smoleń. Skecze i monologi. Benefis Zenona Laskowika, czyli Z tyłu sklepu. – A to ja nie wiem, co robić, no!
52 lata temu – 10 lutego 1968 roku – miał miejsce premierowy występ kabaretu "Pod Egidą". Rzecz działa się w Warszawie, w pałacyku Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych przy ulicy
A konkretnie „Tusk pędziwiatr" i jego przestępstwa drogowe. Pietrzak stwierdza, że Tusk jeździł głównie nie tyle po Polsce, co „po Polakach, równo, od lat", w związku z czym radzi
Jan Pietrzak o domach - Jan Pietrzak o domach - PROJEKTY DOMÓW po 800 zł! Najtańsze w Polsce - KB Projekt - Biuro architektoniczne
. Opublikowano: 2012-07-13 18:20:14+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2012-07-13 18:20:14+02:00 fot. Blogpress Wstępem do spotkania poświęconego akcji KoLibra „Goń z pomnika bolszewika” był pokaz filmu Marii Dłużewskiej „Wycieczka”. Film jest swoistą wędrówką po Wojskowych Powązkach, a jednocześnie wyprawą w przeszłość. Z jednej strony jest to opowieść bliskich i przyjaciół pomordowanych w czasach komunistycznych, których ciał często nie odnaleziono i które do dziś spoczywają w zbiorowych dołach. Wypowiada się córka rotmistrza Pileckiego Zofia Pilecka-Optułowicz, krewna gen. Fieldorfa „Nila” Krystyna Zachara-Jędrzejewska, krewna Jana Rodowicza „Anody” Małgorzata Rodowicz, oraz Stefan Melak, Andrzej Melak, Jan Waś którzy zorganizowali i przeprowadzili akcję postawienia pomnika katyńskiego na Powązkach. Z drugiej strony pokazany jest obecny kształt Powązek, a szczególnie Alei Zasłużonych, którą w czasach PRL-u przekształcono w swoiste „bestiarium” różnych zbrodniarzy i aparatczyków komunistycznych. Pokazane są monumentalne groby Bieruta, Spychalskiego, Cyrankiewicza, Gomułki, Marchlewskiego, Bermana, Kraśki i innych funkcjonariuszy Władzy, generałów, prokuratorów, sędziów i stalinowskich oprawców. Zestawione są też dokumenty podpisane przez sądowych morderców skazujących polskich bohaterów na śmierć z grobami ich sądowych oprawców (takich jak Dytry, Andrejew, czy Łapiński). Maria Dłużewska powiedziała o swoim filmie i motywach jego powstania: Mieszkałam bardzo blisko cmentarza wojskowego na Powązkach, tam często chodziłam na spacery. Byłam świadkiem: szła wycieczka, dzieci ok. 10 lat z nauczycielką. Dzieci mówią – o jaki piękny grób, jaki wielki. Nauczycielka powiedziała – im większy bohater tym większy grób. Druga – jak usłyszałam pana, przewodnika po Powązkach, który zabłąkał się z jakąś wycieczką dorosłych ludzi, chyba nauczycieli, tam gdzie leżą żołnierze polscy na Zachodzie. Powiedział, że to jest miejsce, gdzie leżą ci, którzy wybrali wolność, bo tam były dolary, tam było lepiej, tchórze którzy nie wrócili do Polski. Wtedy złożyłam ten scenariusz do telewizji. Poległam przy tym filmie. W tym filmie jest wykorzystywana pieśń Jacka Kaczmarskiego „Mów mi to co dzień: Oni górą”. Ta pieśń jest zamkniętą całością. I ostatnia zwrotka brzmi następująco: Bo kiedyś może się przydarzyć Że z którymś z nich powtórzę błąd Szukając uczuć w jego twarzy Zamiast go zabić z zimną krwią. Zamiast zacisnąć drut na szyi I krtań w ostatni skręcić krwiak. Chcę słyszeć, jak przed śmiercią wyje - Mów mi, ach mów, że będzie tak! I tak się kończył ten film. Telewizja zniosła wszystko, ale nie zniosła tej ostatniej zwrotki. Walczyłam dwa miesiące, tłumaczyłam, że jest to wiersz, utwór literacki, który musi mieć pointę (...) ale poległam.” „Nic się nie zmieniło. Dziś ten film ma wymowę jeszcze gorszą, bo nie bardzo jest się o co bić. Ten film pokazywałam tylko dlatego, że jest ta fantastyczna akcja „Goń z pomnika bolszewika” i mam nadzieję, że tym razem się uda. Spotkanie poświęcone akcji KoLibra poprowadzili Seweryn Szwarocki prezes stowarzyszenia i Piotr Mazurek członek zarządu i koordynator akcji. Spacerując po warszawskiej Pradze przechodziłem obok pomnika gen. Berlinga. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, kto to jest i można powiedzieć, że w zadumie oddawałem mu hołd, sądząc, że skoro ma taki pomnik, to na pewno walczył za Polskę. Wątpliwości pojawiły się dopiero, gdy zobaczyłem, że pomnik jest oblany czerwoną farbą (…) bardzo wielu młodych ludzi, którzy napotykają tego typu pomniki może mieć ukształtowany nieprawdziwy obraz historii. Głównym celem KoLibra jest edukacja młodzieży, kreowanie elit młodego pokolenia. Jeśli chcemy te elity kreować, to musimy to robić w oparciu o prawdę. Musimy przywracać prawdę historyczną. Taki był cel zainicjowania tej akcji – powiedział prezes Stowarzyszenia KoLiber Seweryn Szwarocki na poświęconym akcji „Goń z pomnika bolszewika” spotkaniu w Klubie Ronina. Musimy pamiętać, że zarówno totalitaryzm hitlerowski, jak i komunistyczny działały z taką samą bezwzględnością, tępiąc godność, wolność i życie ludzkie, a nawet komunizm był bardziej bezwzględny. Przy czym totalitaryzm hitlerowski został rozliczony, a komunistyczny nie – dodał Szwarocki. Następnie głos zabrał koordynator akcji i członek zarządu Stowarzyszenia KoLiber Piotr Mazurek, który mówił o tym, co już zostało zrobione w ramach inicjatywy „Goń z pomnika bolszewika”, a także o planach dotyczących kolejnych działań. Na początku postawiliśmy sobie za cel stworzenie listy miejsc, które można nazwać „miejscami hańby”, a które wciąż są oficjalnie nazywane „miejscami pamięci”. Poprosiliśmy o pomoc ludzi, znających system komunistyczny z własnego doświadczenia, działaczy opozycji w okresie PRL, a także historyków zajmujących się okresem XX wieku. Zwróciliśmy się również z apelem do wszystkich, którzy znają takie miejsca, aby zgłaszali je do nas. Z kraju napłynęło kilkaset zgłoszeń – powiedział Mazurek. Następnie przedstawił przykłady obiektów, które zostały zgłoszone w ramach akcji, jako kwalifikujące się do usunięcia. Chodzi o nazwy ulic, pomniki i tablice upamiętniające działaczy ruchu komunistycznego, a także formacje oraz organizacje ich zrzeszające, jak również daty związane z ustanawianiem stalinowskiego reżimu w Polsce. Wśród przykładów znalazło się kilkanaście ulic z Gliwic, które noszą imiona Władysława Gomułki, Róży Luksemburg czy Feliksa Kona, a także znajdujące się w wielu miejscach Polski aleje Armii Ludowej czy Armii Czerwonej. Odnosząc się do miejsc upamiętniających GL-AL, koordynator akcji przywołał wydane w publikacji „Tajne oblicze GL-AL i PPR” autorstwa prof. Marka Chodakiewicza, dr Piotra Gontarczyka oraz Leszka Żebrowskiego dokumenty, z których wynika, że Armia Ludowa była dowodzona przez agentów NKWD, a także, że jej członkowie kolaborowali z Gestapo, wydając Niemcom żołnierzy AK i NSZ oraz dopuszczali się mordów w celach rabunkowych, w tym zabójstw Żydów, które potem przypisywano podziemiu niepodległościowemu. Mazurek wspominał również o licznych pomnikach upamiętniających rzekome „polsko-radzieckie braterstwo broni” oraz monumentach wyrażających wdzięczność Armii Czerwonej za „wyzwolenie od faszyzmu”. Jeżeli mamy pomniki Armii Czerwonej, która w 1945 rzekomo „wyzwoliła” nas od faszyzmu, to na Kresach powinny stać pomniki wdzięczności żołnierzom niemieckim, którzy w 1941 „wyzwolili” je od komunizmu. To taka sama bzdura – zaakcentował Piotr Mazurek. Bardzo opornie idzie honorowanie „Żołnierzy Wyklętych”. Nie mamy pomnika obrońców Ojczyzny z 1920 roku. W Łukowie trzeba było wielkiego boju o to, aby jedno z rond mogło nosić imię Narodowych Sił Zbrojnych, a pomniki zbrodniarzy mają się bardzo dobrze – dodał. Mówiąc o planowanych przez Stowarzyszenie KoLiber działaniach mających na celu usuwanie wymienionych symboli komunistycznych, Mazurek powiedział, że organizacja będzie występowała do włodarzy poszczególnych miast, w których się znajdują z wnioskami o ich likwidację. Zastrzegł jednak, że w niektórych przypadkach samorządowcy powołują się na polsko-rosyjską umowę, która, jak twierdzą, ma chronić część sowieckich pomników. Z pism kierowanych przez prezydent Warszawy wynika, że w załączniku do tej umowy na liście obiektów objętych taką szczególną ochroną ma znajdować się pomnik „Czterech Śpiących”. Inne zdanie ma jednak zasiadający w Honorowym Komitecie Poparcia akcji KoLibra sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Wiesław Johann, który analizując przepisy związane z umową stwierdził, że wspomniany załącznik prawdopodobnie nigdy nie powstał, a przynajmniej w obliczu obowiązującego prawa nie może być uznawany za obowiązujący. Koordynator akcji „Goń z pomnika bolszewika” powiedział, że KoLiber będzie o tę sprawę pytać w ramach przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Andrzeja Kunerta. Mazurek podkreślił jednak, że w kwestii umowy polsko-rosyjskiej, która dotyczy ochrony miejsc pamięci kluczowe jest przyjęcie przez polskie władze interpretacji polegającej na ograniczeniu listy obiektów chronionych jedynie do cmentarzy i miejsc pochówku. Tak jak w Rosji chronione są wyłącznie polskie cmentarze, tak i w Polsce powinniśmy chronić wyłącznie rosyjskie cmentarze, a nie pomniki. Zwróciliśmy się z apelem o zajęcie się tą sprawą do prezesa Rady Ministrów – dodał. Kolejnym mówcą była wiceprzewodnicząca Rady Warszawy i członkini Honorowego Komitetu Poparcia akcji „Goń z pomnika bolszewika” Olga Johann, która opowiedziała o podejmowanych przez nią próbach usuwania pomników i zmieniania nazw ulic w Warszawie. Jeszcze kilka miesięcy temu była nadzieja na usunięcie pomnika Berlinga. Rzekomo przeszkodziło Euro, bo bali się ludzi z Rosji, którzy ponoć chcieli składać tam kwiatki – powiedziała radna. Następnie szeroko opisała działania zmierzające do zmiany nazw warszawskich ulic, które noszą imiona komunistycznych dygnitarzy: IPN przesłał 47 nazw ulic, które powinny zostać zmienione. Pani prezydent nie była zadowolona. Potem było 20 parę nazwisk z opisem każdej z osób, wyjaśnieniem podstawowych terminów. Powiedziano nam, że tylko najważniejsze nazwy, oczywiście poza Armii Ludowej – tej ulicy nawet nie dali się dotknąć. Przygotowałam kilka najbardziej oczywistych przykładów. Wtedy powiedzieli, że i tak nie mogą wierzyć IPN, bo ta instytucja nie jest dla nich autorytetem. Chcieli opinii Instytutu Historii UW, który też napisał, że ci ludzie nie powinni być patronami ulic. Wtedy okazało się, że chcą wiedzieć ilu lokatorów mieszka na tych ulicach, bo trzeba wymieniać dokumenty, a to kosztuje. Niestety to są duże ulice - zaznaczyła. Swoją wypowiedź Olga Johann zakończyła podsumowaniem działań obrońców obecnego stanu rzeczy: „Oni nie chcą słyszeć o zmianach. Mówią, żeby dać święty spokój. Niedługo są wybory i ludzie, którym każe się wymieniać dokumenty mogą na nich nie zagłosować. Następnie głos zabrał kolejny przedstawiciel Honorowego Komitetu Poparcia inicjatywy KoLibra, satyryk Jan Pietrzak, który mówił o kłamstwach, jakie przysłaniają historię naszego Narodu. Od kilkunastu lat mówię o łuku tryumfalnym Bitwy Warszawskiej, który powinien stanąć w Warszawie. Wszyscy powinni wiedzieć, że Bitwa Warszawska nie ma w Warszawie swojego pomnika, bo Moskwa nie pozwala – powiedział. Cała ta sprawa dekomunizacji wzięła się stąd, że rządzą nami ludzie, którzy nie chcą, aby Polska była Polską – dodał. Pietrzak przypominał o wieloletniej walce o uczczenie Powstania Warszawskiego i licznych przeszkodach, które były tworzone, aby nie powstał pomnik upamiętniający powstańców. Mówił również o obecności w sercu stolicy Pałacu Kultury i Nauki noszącego przez długi czas imię Józefa Stalina. To, że nie został zburzony, jest dowodem upodlenia i odebrania godności Polakom. Jedyne, co możemy teraz zrobić, to odpowiadając na pytanie patrona tego pałacu, Stalina „Ile Papież ma dywizji”, postawić na Placu Piłsudskiego Krzyż Papieski większy niż Pałac Stalina – zaproponował satyryk. Jan Pietrzak zwrócił także uwagę na inny aspekt zakłamywania historii: W Warszawie pełno jest tablic upamiętniających rozstrzelanych Polaków. Kto rozstrzeliwał? „Hitlerowcy albo naziści”. Niemców przy tym nie było. Ja te czasy pamiętam. Nikt się wtedy nie pytał, jakie ci Niemcy mieli legitymacje! I nie dziwmy się, że potem się mówi o „polskich obozach śmierci”. Przecież z tych tablic wynika, że Niemców w Polsce nie było! Trzeba to zmienić, póki żyją ludzie, którzy tamte czasy pamiętają! – podkreślił. Kolejny mówca, członek KoLibra oraz szef klubu radnych PiS w radzie dzielnicy Praga Północ Paweł Lisiecki, omówił sprawę znajdującego się na Pradze Pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Samorządowiec zwrócił uwagę na wielomilionowe koszty renowacji monumentu oraz pominięcie przy decyzji o nowej lokalizacji pomnika zdania mieszkańców budynku, którym będzie on zasłaniał widok z okna. Podkreślił przy tym rolę prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w działaniach na rzecz jak najszybszego ponownego ustawienia pomnika na Placu Wileńskim. Gdyby metro powstawało w takim tempie, jakie zostało narzucone ws. odnowienia pomnika, mielibyśmy je na Pradze już wiele lat temu – dodał. Po jego wypowiedzi nastąpiła dyskusja z udziałem publiczności. Jako pierwszy głos zabrał prof. Józef Szaniawski, który zwrócił uwagę na historię powstania „Czterech Śpiących”: Ten pomnik nie stoi w przypadkowym miejscu. Stoi tam, gdzie nakazał go umieścić Nikołaj Bułganin, przedstawiciel Stalina na Polskę, który urzędował obok. W następnym budynku urzędował Iwan Sierow, szef NWKD na Polskę – powiedział historyk. W trakcie serii pytań padały głosy namawiające do zamalowywania bolszewickich pomników czerwoną farbą. Ludzie muszą wiedzieć, dlaczego mamy stawiać pomniki naszym bohaterom, czemu oni są bohaterami i czemu mamy zdejmować pewne nazwiska z cokołów – podkreślił dr Witold Kalinowski z Radia Jutrzenka. Ta akcja jest organizowana właśnie po to, aby kolejne pokolenia nie musiały zamalowywać pomników, ale aby instytucje państwowe zrobiły wreszcie to, co do nich należy i usunęły te pomniki i nazwy ulic – odpowiedział na głosy z sali koordynator akcji Piotr Mazurek. Na zakończenie spotkania, prezes KoLibra Seweryn Szwarocki poinformował o współpracy stowarzyszenia z grupą parlamentarną zajmującą się przygotowaniem ustawy nakazującej odgórnie likwidację miejsc upamiętniających komunistycznych zbrodniarzy i zaapelował o wsparcie dla tych zmian prawnych. Odniósł się także do wysuwanego często argumentu o wysokich kosztach usuwania pomników i zmian nazewnictwa ulic: To jest tak, jakbyśmy w ogródku mieli pomnik zabójców naszych rodziców i mówili, że nie mamy pieniędzy na to, aby go usunąć – zakończył szef KoLibra. Relacja: Piotr Mazurek, Margotte, Bernard Publikacja dostępna na stronie:
Strona 1 ogółem produktów: 20 Wyświetlaj wg dodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszykadodaj do porównaniadodaj do schowkaszt. Do koszyka Strona 1 ogółem produktów: 20
Jan Pietrzak (ur. 1937) jest polskim satyrykiem, aktorem i piosenkarzem. Współtworzył „Kabaret Hybrydy” i „Kabaret Pod Egidą”. Felietonista „Tygodnika Solidarność” i „Gazety Polskiej”. Wiek: 85 lat(a) Jan Pietrzak – ŻyciorysJan Pietrzak – Żony i dzieciCiekawostki o Janie PietrzakuJan Pietrzak – FAQ (Najczęściej zadawane pytania)Źródła Jan Pietrzak – Życiorys Jan Stefan Pietrzak urodził się 26 kwietnia 1937 roku na warszawskim Targówku, jako syn Władysławy Majewskiej i Wacława Pietrzaka. Rodzice Jego ojciec był robotnikiem, przedwojennym członkiem KPP, a podczas okupacji należał do Młota i Sierpa oraz Związku Walki Wyzwoleńczej. Został aresztowany przez Niemców i przez dwa miesiące przetrzymywano go na Pawiaku, gdzie zmarł w październiku 1942 roku. Został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Grunwaldu III klasy. Matka Jana Pietrzaka podczas okupacji była łączniczką Batalionów Chłopskich. Na przestrzeni lat 1947-1952 była posłanką na Sejm Ustawodawczy, była także działaczką SL i PZPR (od 1961 roku). Młodość Jako jedenastoletni chłopak Jan Pietrzak został wysłany przez matkę do Korpusu Kadetów im. gen. Karola Świerczewskiego w Jeleniej Górze. Tam ukończył również Oficerską Szkołę Radiotechniczną. W szkole oficerskiej grał w zespole muzycznym. Później służył w stacji radiolokacyjnej w pobliżu Zgorzelca. Po opuszczeniu wojska w wieku 20 lat zajmował się pracą na produkcji w Warszawskich Zakładach Telewizyjnych. Wówczas podjął studiowanie socjologii w trybie zaocznym na Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR, kończąc ten kierunek w 1968 roku. Zasilał szeregi Związku Młodzieży Polskiej oraz PZPR. Kabaret Hybrydy W 1960 roku Jan Pietrzak związany był z klubem studenckim „Hybrydy”, kierując pracami teatru w ramach sceny kabaretowej, dramatycznej i pantomimy. Wystawiane były tam dzieła Janusza Krasińskiego, Włodzimierza Odojewskiego, Jerzego Górzańskiego i Jerzego Krzysztonia. Pietrzak nie był jedyną osobą, która później zdobyła popularność, bowiem swą obecność odnotowywali tam tacy jak choćby Jonasz Kofta, Stefan Friedmann, Wojciech Młynarski, Janina Ostala czy Piotr Fronczewski. Kabaret nie przetrwał jednak długo, ponieważ pod zarzutem wrogości do władz czy też deprawacji został rozwiązany. Wystarczy jednak zaznaczyć, że „Hybrydy” przetrwały w innych formach, które odnalazły się następnie w „Kabarecie Pod Egidą”. Kabaret Pod Egidą 10 lutego 1968 w lokalu towarzystwa TPSP przy ul. Chmielnej 5 w Warszawie ruszył „Kabaret Pod Egidą”. Kabaret ten miał następnie wiele różnych miejsc, również poza Warszawą. Istnieje on do dziś, lecz bez stałego lokalu. Kabaret poddawał krytyce sytuację jaka panowała w PRL. Bliskie wykonawcom było środowisko oraz idee „Solidarności”. Jego autorska pieśń patriotyczna „Żeby Polska była Polską” została nieformalnym hymnem Solidarności. Tymczasem Jan Pietrzak podobnie jak inni był inwigilowany przez SB, które to również posiadało w łonie „Kabaretu” przynajmniej kilku tajnych współpracowników. Proponowane były tak zwane „lojalki”. Rzecz jasna swój wkład w pracę „Kabaretu Pod Egidą” miała cenzura, odrzucając sporą część materiałów. Oprócz tego Pietrzak w latach 1972 – 1973 pracował w telewizji będąc kierownikiem TVP w zakresie redagowania widowisk estradowych. Ponadto był sekretarzem pracującym w redakcji popularnego tygodnika „Szpilki”. Otrzymał kilka odznaczeń państwowych, w tym odznaczenie im. Jana Krasickiego, Zasłużonego Działacza Kultury i Złoty Krzyż Zasługi. Cenzura Jan Pietrzak borykał się z cenzurą, szczególnie jego twórczość satyryczna, ale i omówienia twórczości, które wykonywał, recenzje i artykuły. Zwłaszcza publikacje Pietrzaka w „Szpilkach” spotykały się z ingerencjami, ze szczególnym uwzględnieniem tych dotyczących pracy „Kabaretu Pod Egidą”. Był bowiem na liście autorów specjalnego zainteresowania organu. Po 1989 Po upadku komunizmu Jan Pietrzak zorganizował tzw. Kabaretowe Kursy Śmiechoterapii, które cieszyły się dużą popularnością. Po roku 1989 publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Solidarność”, „Dziennik Polski” czy też „Gazeta Polska”. Był wyznawcą liberalizmu gospodarczego oraz zwolennikiem kary śmierci, czemu dał wyraz startując w wyborach prezydenckich roku 1995. Wybory te, podobnie jak późniejsze wybory do parlamentu skończyły się dla niego niepowodzeniem. Był i pozostaje zwolennikiem lustracji. Popierał działania Bronisława Wildsteina w tym zakresie. W 2005 roku poparł w wyborach prezydenckich Lecha Kaczyńskiego, a dwa lata później wyraził swoją sympatię do ugrupowania Prawa i Sprawiedliwości. Podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku brał czynny udział w Warszawskim Społecznym Komitecie Poparcia Jarosława Kaczyńskiego. W kolejnych wyborach popierał kandydaturę Andrzeja Dudy do fotela prezydenckiego. Ponadto Jan Pietrzak udzielał się w kanale TVP Historia oraz TVP1 w ramach programu „Kabaretowa alternatywa”. Natomiast w Telewizji Republika prowadził program satyryczny „Wolne żarty”. Jest publicystą tygodnika „W Sieci”. Jest także aktywnym YouTube’rem. W 2015 roku ukazała się książka Pietrzaka „Śmiech i złość”. Jego program autorski pt. „Z szafy Pietrzaka” pojawił się na antenie TVP Warszawa. Natomiast program „Pół wieku Kabaretu Pod Egidą” ukazał się na antenie TVP1. Należy przy tym odnotować, iż Jan Pietrzak zasiada w Radzie Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. Jan Pietrzak – Żony i dzieci Jan Pietrzak z drugiego małżeństwa z informatyczką Elżbietą ma dwoje dzieci: Joannę i Mikołaja. W okresie stanu wojennego to małżeństwo się rozpadło i poznał wówczas Katarzynę, która jest młodsza od niego o 18 lat. Katarzyna Pietrzak jest jego trzecią żoną. Wspólnie wychowywali pięcioro dzieci: trzech wspólnych synów (Jacka, Jakuba i Stanisława) oraz dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa Pietrzaka. Oboje mogą na sobie polegać, wspólnie się o siebie troszczą. To właśnie dzięki żonie Katarzynie zawdzięcza życie, gdyż w 2014 roku na trzy dni przed ciężkim zawałem serca podała mu nitroglicerynę. Ciekawostki o Janie Pietrzaku Jego była żona została małżonką Jerzego 1995 roku startował w wyborach prezydenckich, uzyskując 1,12 % utworami wykonywanymi przez Jana Pietrzaka są: „Żeby Polska była Polską”, „Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż”, „Jest takie miejsce, jest taki kraj” (zwany również „Taki kraj”), „Czy te oczy mogą kłamać?” i „Nadzieja”. Jan Pietrzak – FAQ (Najczęściej zadawane pytania) Kim jest Jan Pietrzak? Jan Pietrzak jest polskim satyrykiem, aktorem i piosenkarzem. Współtworzył „Kabaret Hybrydy” i „Kabaret Pod Egidą”. Felietonista „Tygodnika Solidarność” i „Gazety Polskiej”. Kiedy urodził się Jan Pietrzak? Jan Pietrzak urodził się 26 kwietnia 1937 roku na warszawskim Targówku. Źródła Autor zdjęcia: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: artykuły: Niezwykły życiorys: Polub nas: Tagi:
Similar Albums About This Artist Jan Pietrzak 3,797 listeners Related Tags Jan Pietrzak has established himself in the capital of Poland - Warsaw - back in the communist dark ages. His theater is called "Buffo". Despite censorship & intimidation he surfaced as the funniest critic of Polish political establishment at the time. He has been funny and you could think his job was easy - there was one "enemy" and it was easy to make all the nation who already hated the establishment for the most part laugh at it. But the turn of political situation with liberation (Solidarity, Pope John Paul II, Walesa and many, many heroes) destroyed t… read more Jan Pietrzak has established himself in the capital of Poland - Warsaw - back in the communist dark ages. His theater is called "Buffo". Despite censorship & intimidation he … read more Jan Pietrzak has established himself in the capital of Poland - Warsaw - back in the communist dark ages. His theater is called "Buffo". Despite censorship & intimidation he surfaced as the funniest critic of Polish poli… read more View full artist profile Similar Artists View all similar artists
Jacek Gądek: - Jak serce? Jan Pietrzak: - Dobrze. Jestem trzy miesiące po operacji. Właśnie byłem na przeglądzie. Będzie dobrze. Jeszcze trochę pożyję - na złość moim wrogom. A kiedy najbardziej Panu skacze ciśnienie? Gdy zbyt szybko biegnę po schodach… ...a jak Pan widzi prezydenta Bronisława Komorowskiego albo premiera Donalda Tuska? Oglądałem już gorszych od nich. Żyłem pod Hitlerem i Stalinem. Przez cały PRL - też łatwo nie było. Tusk i Komorowski to małe neptki w porównaniu do tamtych zbrodniarzy. A Polska jest Polską? Czy... ...to jeszcze nie ten moment. Zbyt dużo jest kłamstwa i złodziejstwa. A rząd jest właściwie antypolski. Bo? Jakieś przykłady: pierwszy to Smoleńsk. Postępowanie rządu było tu antynarodowe - rząd wykazał się poddaństwem i tchórzostwem wobec Putina. Stosunek rządu do katastrofy smoleńskiej to w ogóle jest hańba. Inne sprawy: odwlekanie wydobywania gazu z łupków i sabotaż z budową gazoportu. Takich przykładów jest mnóstwo. Ja nie przypisuję obecnej władzy dobrych intencji - oni szkodzą Polsce. Sugeruje Pan, że Polski rząd to w jakimś stopniu agentura? Aż tak nie mówię - oni mogą działać z powodu tchórzostwa, a niekoniecznie przez agenturalność. Obecna władza ma koncepcję, żeby się nie narażać Ruskim i Niemcom. Uprawiają wazeliniarstwo i służalczość. Takie podejście jest jednak głupie i obecnie widać już jego krach - widzimy przecież, w jakim kierunku idzie Rosja. Ten kierunek jest straszny. Pan się boi Ruskich? Prywatnie - nie. Ale o Polskę - tak. Żyłem pod okupacją niemiecką, a potem rosyjską. I wiem, że to zawsze jest klęska, wyzysk, degradacja Polaków. Od ponad 300 lat co kilka pokoleń nasi sąsiedzi nas atakują, mordują, okradają, palą nasz kraj. W latach 30. Polska miała trochę ponad 30 mln ludności. W tym samym czasie Turcja liczyła tyle samo. Dziś Polska znów ma trzydzieści kilka milionów, a Turków jest już ok. 80 mln i są regionalną potęgą. My jesteśmy dziesiątkowani przez sąsiadów. To są dwa barbarzyńskie plemiona, które nie dają nam spokojnie żyć... ...za Odrą - barbarzyńcy? Za Bugiem - również? Rzadko historia widziała takie fabryki śmierci jak niemiecki Auschwitz i gułagi jak w Rosji. Czy o tym mamy zapomnieć? Czyli aktualnie żyjemy jedynie w pokojowym międzyczasie? Żyjemy, na ile się da. Jeśli sobie wywalczymy trochę wolności - tak jak teraz - to jakoś żyjemy, lepiej niż w PRL-u. Natomiast suwerenność Polski nadal nie jest pełna. Mówi Pan, że rząd jest zły, a któryś poprzedni był niezły? Zbyt dobrych przykładów niestety nie ma, choć gabinet premiera Jana Olszewskiego był dobry, ale trwał krótko. A rząd Jarosława Kaczyńskiego? Miał szanse zrobić coś wielkiego, ale ze względu na koalicjantów wyszło tylko wielkie pasmo awantur - misja rządu J. Kaczyńskiego się nie powiodła i on podał się do dymisji. Jednak efekty i tak mieli lepsze niż rząd Tuska przez 7 lat. A co musiałoby się zmienić, aby Pan powiedział: tak, żyjemy w wolnej i demokratycznej Polsce? Zaczynając od siebie, to powinien zostać zniesiony zakaz na Kabaret pod Egidą. Satyra w naszym stylu jest wyrugowana. A bardzo by się przydała społeczeństwu. Ja jestem ze swoimi kolegami półlegalny - nawet w większym stopniu niż w PRL-u, bo wtedy obowiązywała tzw. kanalizacja: byłem obecny w pewnych kanałach, a w innych nie. A dziś? Tępią mnie wszędzie, gdzie mogą. Chwała Bogu jest Internet. Natomiast w sprawach większej wagi: rząd powinien być suwerenny i podejmować decyzje w interesie Polski. A nie jedynie swojej partii. Póki co jednak rząd ma oparcie w społeczeństwie. Ludzie głosują na PO - to ta partia wygrywa. A ja jednak głosuję na kogoś innego. Według mnie rząd Tuska jest szkodliwy i stracił siedem lat. Jak więc Pan wytłumaczy fenomen, że Polacy dwa razy z rzędu dali Platformie władzę? Bo Platforma ma media do dyspozycji. Trzy wielkie telewizje rządzą umysłami większości Polaków. Jest też bardzo duża liczba osób, które są przypięte do obecnej władzy - nie bez kozery władza zatrudniła kilkaset tysięcy nowych urzędników. Ci ludzie są żelaznym elektoratem partii władzy. A także wszyscy złodzieje, którzy kradli przez siedem lat rządów Tuska - też będą go popierać. Jeśli przyjdzie inna władza, to przyjdą też - mówiąc Pana językiem - inni złodzieje? Ja czekam na rządy mądrych i uczciwych ludzi. Liczę, że partią takich ludzi będzie Prawo i Sprawiedliwość. Widzi Pan w PiS-ie takie postacie, które byłyby absolutnie ideowe i uczciwe? O absolutach nie mówimy. Ale widzę ludzi dużo lepszych niż obecna administracja Polski. Jakie nadzieje wiąże Pan z prezesem Jarosławem Kaczyńskim? Lepszego polityka dzisiaj w Polsce nie ma. Lepszy wcale nie znaczy, że dobry. Dobry dla Pana jest pewnie Putin? Jarosław Kaczyński jest politykiem na najwyższym szczeblu. Dokładnie ogarnia ważne problemy. Ma olbrzymią wiedzę - może przeprowadzić Polskę przez czas odrabiania szkód, których narobił Tusk. Elementem popychania Polski w kierunku wolności byłoby np. bardzo symboliczne wykopanie prochów gen. Wojciecha Jaruzelskiego z ziemi na Powązkach i przeniesienia ich w inne miejsce? Ja sądzę, że jeżeli już wykopywać czyjeś prochy, to żołnierzy wyklętych i im stawiać pomniki. Towarzystwo Patriotyczne prowadzi akcję na rzecz zbudowania w Warszawie łuku triumfalnego, bo hańbą jest to, że w Warszawie ciągle nie ma łuku triumfalnego Bitwy Warszawskiej. A dlaczego? Bo Moskwa zabrania. Ale będzie muzeum - w Ossowie, na miejscu bitwy. Ja jestem za tym. Ale łuk ma być w Warszawie - w centrum. Nie tęcza, nie palma, ale pomnik Bitwy Warszawskiej, żeby każdy Polak - a także gość, turysta - wiedział, że odnieśliśmy wielkie zwycięstwo i uratowaliśmy Europę przed barbarzyńcami. Mamy powody do dumy, a ludzie, którzy nie będą popierać tego projektu, wystawią sobie cenzurkę zdrajców Polski. A ta tęcza, o której Pan wspomniał, to symbol czyjego zwycięstwa? To podobno jakiś symbol, który może sobie stać, ale w wesołym miasteczku, a tymczasem stoi w środku miasta. W ogóle w stolicy w centrum znajdują się rzeczy przypadkowe - jak palma, kolorowe doniczki na Pl. Powstańców i miliony kołków, słupków, pachołków. W Wiedniu, Berlinie, Paryżu górują pomniki wielkich zwycięstw. Dlaczego nie w Polsce? Gdzie by Pan widział pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Powinien stanąć bezwzględnie. A gdzie? Nie wiem, niech ustalą mądrzejsi. Na Krakowskim Przedmieściu go nie ma. Przypominać o nim jednak trzeba. Sam niektóre akcje prowadzę po 40 lat, więc wiem, że ustępować wrogom nie należy. Jest coś, co byłoby w stanie przekonać Pana, że 10 kwietnia doszło do wypadku, a nie zamachu? Nikt mnie nie przekona, że to nie był zamach. A głównym dowodem na to, że doszło do zamachu, są cztery lata kłamstw Putina i Tuska. To jest dowód zbrodni. Gdyby chodziło o tragiczny wypadek, to inaczej by się wszystko odbywało. Rosjanie nie oddadzą nam wraku ani skrzynek - nie oddadzą ich nigdy, bo są zbrodniarzami. Ile lat trzeba było czekać, żeby przyznali się do Katynia? Kilkadziesiąt. W sprawie Smoleńska też warto czekać, by wydrzeć im tę prawdę. I Pan sądzi, że następcy Putina przyznają się kiedyś do - jak Pan mówi - zamachu? Nie wszyscy zbrodniarze się przyznają. Prawdę jednak mimo to udaje się odkryć. Pana przekonanie, że Tusk i Putin kłamią ukrywając prawdę, to słaby dowód na zamach. Ale ja nie jestem prokuratorem. Mówię o swoich intuicjach i poglądach. Dowodów proszę oczekiwać od Macieja Laska - urzędnika, który ma służyć Polakom, a plecie idiotyzmy o pancernej brzozie. Zresztą w sprawie Smoleńska jesteśmy otoczeni przez zdrajców, którzy nie chcą dopuścić do ujawnienia prawdy o 10 kwietnia 2010 r. A ja już tydzień po katastrofie - widząc, że Rosjanie łżą - mówiłem na YouTubie o drugim kłamstwie katyńskim. Kilka tygodni później napisałem Balladę Smoleńską, w której pada słowo "zbrodnia". W tej piosence śpiewa Pan, że "po Katyniu pierwszym, przyszedł Katyń drugi". To aby nie przesada? Licentia poetica - i tu, i tu zamordowano Polaków. Wtedy kilkadziesiąt tysięcy, a w 2010 r. prawie 100. Skala inna, ale intencja i podłość takie same: śmierć nie w walce, ale poprzez skrytobójcze morderstwo - typowe dla Ruskich. A z drugiej strony działalność posła Antoniego Macierewicza (PiS) uznaje Pan za rzecz szlachetną? Z całą pewnością. On się stara, ma pasję wbrew oszustom szukać prawdy. Na ile jego badania są prawdziwe, a na ile są konfabulacją? Nie wiem - trudno robić badania bez dostępu do wraku. Ale np. wykład prof. Biniendy jest bardzo przekonywujący. Chodzi Pan na wybory? Tak. I głosuje Pan... ...ostatnimi laty na PiS. Kiedyś sam brałem z drugiej strony udział w wyborach - kandydowałem na prezydenta w 1995 r. Jeździłem po Polsce i poważnie przemawiałem, choć wszyscy sądzili, że będę żartował. Prawda jest taka, że - przy zdobyciu 3-4 proc. poparcia - chciałem stworzyć partię. Widziałem, że z jednej strony jest komuna, a z drugiej rozpadający się obóz solidarnościowy. W połowie lat. 90. nie było na kogo głosować. Dostałem jednak zbyt małe poparcie - nieco ponad 1 proc. - więc machnąłem ręką na politykę. A dziś widzi Pan potrzebę, by w nią się jednak włączyć? Czynnie? Nie. Jestem za stary na te numery. Tylko jeden raz zrobiłem takie eksperyment - i wystarczy. Pomimo to w 2015 r. IV RP wróci? Ja Polski nie numeruję. Numery Rzeczpospolitej nadaje historia, a nie propaganda. A czy uczciwi i mądrzy ludzie przejmą władzę? Nie wiem. Siły zła są wielkie. Szatan jest na świecie mocny. Żyrinowski twierdzi nawet, że zostaniemy zmieceni w III wojnie światowej. Nie da się ukryć, że znajdujemy się w wielkim zagrożeniu, wynikającym z sytuacji na wschodzie i z możliwych prowokacji obecnych władz Polski. (jsch;JS)
jan pietrzak jest takie miejsce